niedziela, 17 listopada 2013

Życie się zmienia ...

Każdego dnia życie się zmienia. Bardziej lub mniej. U mnie  03.10.2013 roku zmieniło się diametralnie. Pojawienie się synka wywróciło nasz świat do góry nogami. Teraz jest czas na układanie puzzli od nowa - z jednym elementem więcej. Niby z jednym, ale najważniejszym, najdelikatniejszym i całkowicie bezbronnym. Tuż po porodzie miałam plan idealny na to jak będzie wyglądał mój każdy dzień. Spacer z Wituliną, codziennie post, praca zawodowa, itd. Te moje założenia bardzo mnie spięły. To, że coś muszę, sprawiło, że cały czas chodziłam poddenerwowana. I nic z tego nie wychodziło. Tylko mały się złościł, chyba czuł moje emocje...


Pewnego dnia postanowiłam wyluzować. Było mi zdecydowanie źle tkwić w szablonie, który sama sobie narzuciłam. I co?! Eureka - wszystko zaczęło się układać. Ja uśmiechnięta, synek zadowolony. Przestałam na siłę odkładać go do łóżeczka, odbijać po każdym karmieniu i robić tak jak się powinno. Zaczęłam słuchać siebie i obserwować mojego małego królewicza. Już wiem, że uwielbia ciepło, naszą bliskość, przytulanie, spanie w naszym łóżku i ... moje piersi! Nie znosi samotności, ciszy, nerwów. Jest kochaną małą istotą, która bardzo dużo rozumie. Trzeba tylko wzajemnie się słuchać. I wszystko staje się takie proste...