środa, 26 lutego 2014

Busy Week

Oj dzieje się dzieje...
Jak się cieszę, że z pierwszymi wiosennymi promieniami słońca mam tyle pracy. I to na dodatek wpisującej się idealnie w moje zawodowe marzenia! Szykuje się dużo nowego. Mam nadzieję, że wszystko wyjdzie jak najlepiej i będę mogła być dumna ze swoich działań. Taki ten tydzień zakręcony, że nawet nie mam jak usiąść i przygotować na spokojnie pełnego posta. Mogę Wam tylko zdradzić, że już niedługo w Olsztynie rozpoczną się fajne warsztaty dla dzieci i pierwsze w historii Targi Mody i Designu. Ach nie mogę się doczekać. Trzymajcie kciuki by wszystko się udało. Do napisania.

pinterest.com

poniedziałek, 24 lutego 2014

Witulina vel Pimpuś Sadełko

Z każdym dniem coraz więcej jest fałdek i fałdeczek na ciele mojego młodego mężczyzny. Buzia okrąglutka jak księżyc w pełni wita mnie codziennie rano promiennym bezzębnym uśmiechem. Mój Pulpi!


niedziela, 23 lutego 2014

Sentymenty czyli Sesja Ciążowa

Czasami sobie myślę, że mogłabym być non-stop w ciąży pod warunkiem, że rodziłabym już takie przynajmniej 2-letnie dzieci - przesypiające noce, chodzące i ładnie jedzące. Jednym słowem mówiąc - ODCHOWANE...

Zapraszam do obejrzenia zdjęć z sierpniowej sesji. Wybrałam kilka spośród tysiąca. Było cudownie. Dziękuję EforEvent, że mnie namówiła do tego projektu. A salonowi fryzjerskiemu Tomasz Zimny i wizażystce Joannie Radomskiej za piękny efekt wizualny. Dziś mam wspaniałą pamiątkę i z łzą wzruszenia wspominam chwile w dwupaku.

Poza tym zdjęcia utwierdziły mnie w przekonaniu, że jednak bardzo tęsknię za latem!






W.yjątkowo I.nspirujący T.owarzysz

Nie mam wątpliwości, że ten chłopiec na zdjęciach poniżej to najwspanialsza, najcudowniejsza, najukochańsza i najpiękniejsza istota na Ziemi. Za każdym razem kiedy się na niego patrzę rozpływam się i wzruszam. To niesamowite uczucie być mamą. Tak się tego obawiałam. Zmiana życia. Zmiana wszystkiego co było uporządkowane. Zmiana, która była najlepszym co mnie spotkało...

Kocham Cię Synku!


Sobota to dobry dzień!

Sobota to czas spacerów, odpoczynku i leniuchowania. To też czas kiedy mój mężczyzna ma szansę się zrehabilitować i dać mi trochę odetchnąć. Znów mu się udało wkupić w moje łaski :)

Lubię ten czas - staję się łagodniejsza, zadowolona i szczęśliwa. Za każdym razem widzę, jak takie chwile są mi potrzebne. Jak ładują się moje akumulatory i zwiększa motywacja do działania. Niestety zmarszczki nie wchłaniają się nawet pod wpływem wielogodzinnego dotlenienia. Ach chyba czas na krem przeciwzmarszczkowy :p



piątek, 21 lutego 2014

Samotna Matka

Tak właśnie się czuję. Nie mam oparcia w moim mężczyźnie. Niestety znudziło mi się wychwalanie go pod niebiosa, bo ta taktyka nie działa. Na pewno nie wiem w 100% i nie rozumiem jak czują się samotne mamy. Jedynie mogę sobie to wyobrazić. Jest ciężko. Najgorsze jest to, że ta druga osoba niby jest. Niby fizycznie przemyka gdzieś obok. Ale nie czujesz, że jest, że chce Ci pomóc, a przede wszystkim zrozumieć.

Mam dość bycia wyrozumiałą dla ciężko pracującego partnera, który wraca z pracy o 4 nad ranem. Mam mu zapewnić komfort, ciszę, dać święty spokój i wsparcie. Na dodatek się uśmiechać i nie mieć żadnych pretensji, bo to przecież on przynosi pieniądze do domu. Szlag mnie trafia. Nie mam ochoty wcale się uśmiechać. Fajnie jakby docenił moje wysiłki. Jestem zmęczona i rozżalona. I pewnie będę żałowała, że się uzewnętrzniam, ale w końcu ten blog to mój pamiętnik.

Podsumowując. Tak poza tym jestem bardzo szczęśliwa. Coraz częściej mój syn daje mi do zrozumienia, że mnie kocha, że jestem mu potrzebna. Na razie świata poza mną nie widzi. I ten rozbrajający uśmiech z rana. Kocham Cię Witulina. Jesteś dla mnie najważniejszy!

W ramach afirmacji pozytywnych emocji zamieszczam odpowiednie zdjęcie. A wszystkim życzę miłego dnia!



czwartek, 20 lutego 2014

DETOX

Potrzebny był mi detox od blogowania, wzajemnej adoracji, statystyk, lajkowania, konkursowych smsów, wyścigów i sensacji by odnaleźć spokój, harmonię i utraconą motywację do bycia w wirtualnej przestrzeni. Jestem tu i teraz, dla Was, dla siebie, bez przymusu i określonych zasad co do ilości, częstotliwości i długości postów. Jestem bo chcę i mogę, ale nie muszę. Nie zginęłam bo mam dziecko. Nie przestałam cieszyć się życiem. I z przymrużeniem oka apeluję - nadal jestem interesującym człowiekiem, powiedziałabym, że z synem nawet bardziej!

Poniżej wklejam zdjęcia z naszej rodzinnej wyprawy do Trójmiasta. Hohoho kiedy to było. Ponad trzy tygodnie temu cieszyliśmy się wspólnie spędzanym czasem - prawie już zapomniałam jak było przyjemnie. Takie chwile są bezcenne - tym bardziej, że ostatnio praca, obowiązki i codzienność nie pozwalają nam na bycie razem w oczekiwanym wymiarze...

Do napisania!