środa, 14 maja 2014

Dobry Wieczór

W sobotę razem z E for Event debiutowałyśmy w roli organizatorek Dobrego Wieczoru dla kobiet. Impreza odbyła się w Playschool. W przygotowaniach kulinarnych pomogły nam Karolina z Co Pysznego? i Małgosia z Mlecznej Krowy. Dziewczyny spisały się na medal - wszystko było wyśmienite. Jedzenie kusiło wyglądem i smakiem. Oprócz smakowitych potraw i aromatycznego wina, dziewczyny mogły skorzystać z umiejętności Gosi z Beauty Baru, która na oku każdej z nas wyczarowała "makijażową" kreskę w francuskim stylu. Moja kreska idealnie współgrała z urodą. Poczułam się jak stylowa paryżanka i chciałam zabrać Gosię do domu by codziennie mnie tak malowała!

Towarzystwo dopisało. Dla chętnych w drugiej części lokalu przygotowałyśmy salę kinową gdzie leciał bardzo francuski film. Było dużo śmiechu i dyskusji. Przestałyśmy liczyć czas i impreza sporo się przedłużyła. Ale nikt nie śpieszył się do domu.

Chyba wszystko wypadło dobrze. My jako organizatorki jesteśmy zadowolone i chcemy więcej. Już w czerwcu następny dobry wieczór. Jaką europejską stolicę odwiedzimy tym razem?








5 komentarzy:

  1. Wszystko wygląda pięknie i iście żurnalowo!!! Zastanawiam się tylko nad jednym. Czy babski wieczór we francuskim stylu to nie czas na spotkanie przyjaciółek, a nie imprezę za 100 od osoby? Wszystkie wyglądacie jakbyście się znały i lubiły, więc pewnie nie ma w tym nic sprzecznego, ale mimo wszystko czuję w tym pewien zgrzyt. Ktoś gotował, ktoś kupił wino, jasne to kosztuje, ale odejście od zrzutowych domówek na rzecz kreowanych imprez na wejściówkę nie mieści się w moim tradycyjnym postrzeganiu świata :). Nie mniej dekoracje piękne, zdjęcia też, dziewczyny ładne i wyglądają na trzeźwe :). Wszystko spod igły.

    OdpowiedzUsuń
  2. O matko! Kobieto! Nie wszystkie się znałyśmy i lubiłyśmy przed imprezą - po imprezie rzeczywiście można powiedzieć że się poznałyśmy i polubiłyśmy. 100zł to minimum, jakie udało nam się obliczyć, biorąc pod uwagę wynajem lokalu, jedzenie, pracę osób przygotowujących jedzenie, opłacenie makijażystki, alkohol, pozostałe zakupy, druk dekoracji itd. Organizatorkami jestem ja i Agata z Caribulife, gospodyni niniejszego bloga, zaangażowanie osób gotujących i malujących kosztuje, nie mówiąc o lokalu. To, z założenia, są imprezy, które mają pomóc w poznawaniu się i poszerzeniu kręgu znajomych. Impreza jest otwarta, z ograniczoną (wielkość lokalu) ilością miejsc, więc skoro jest otwarta nie zabraniamy naszym znajomych udziału w imprezie, jeśli mają ochotę. Jeśli osoba, której nie znamy, ma ochotę się zapisac to tym bardziej zapraszamy. To, że impreza jest kameralna i ma swobodny, przyjacielski klimat nie znaczy, że od razu robi się zwykła domówką "każdy przynosi swoje żarcie" - to w całości zorganizowana, przemyślana impreza z atrakcjami. To alternatywna forma spędzania czasu. Zamiast kolacji w knajpie, kilku drinków z koleżankami i wyjścia do kina można spędzić ten czas i wydać te pieniądze na Dobry Wieczór. Po prostu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest dużo lepsze niż wyjść na pijacką imprezę czy do kina na kolejny denny film. Ja na pewno bym wpadła, tylko gdyby nie ta odległość...

      Usuń
    2. Emilka wszystko wyjaśniła. Więc nie będę pisać drugi raz tego samego. Najważniejsze, że uczestniczki były zadowolone, przyszły z własnej nieprzymuszonej woli, a my osiągnęłyśmy efekt o jakim marzyłyśmy. Pozdrawiam serdecznie Nowiutki Rupieć. A Basię zapraszam, może kiedyś, przy okazji uda Ci się nas odwiedzić :)

      Usuń
    3. Hmm, no nie dokładnie to miałam na myśli na co mi odpowiedziałaś Emilka. Mam na myśli raczej fundamentalne pytanie do kogo kierowana jest tego typu impreza poza gronem znających się koleżanek, które zamiast spotać się u którejś w domu pozwalają sobie na fajniejszą oprawę, która niewątpliwie temu towarzyszyła. Bo jeśli potencjalna dajmy na to Bernadetta widzi zaproszenie na imprezę w stylu przyjacielskiej domówki we francuskim stylu za stówkę to w moim odczuciu może z niego skorzystać wyłącznie z dwóch powodów: albo zajebiście lubi francuskie sery i nie wie gdzie je kupić :), albo szuka przyjaciół co raczej brzmi dość desperacko. Ostatecznie ja akurat wolałabym przyjść już z tego pierwszego powodu ;). No gdybym wiedziała, że dekoracje robi Emilka to bym przyszła, ale tego nie było na plakacie, więc ten argument przed imprezą nie istniał niestety :) - słowo, że nie ma w tym krzty sarkazmu!

      Usuń