czwartek, 1 sierpnia 2013

WIJE GNIAZDO



No to złe nastroje poszły w niepamięć, również dzięki Wam moje drogie czytelniczki :) Zaczęłam się więc szykować. No a jak się szykować, to już intensywnie! Nasze mieszkanie zamieniło się zatem w wielką pralnio-suszarnio-prasowalnię. I nic to, że było 37 stopni w cieniu, matka polka dzielnie siedziała przy żelazku i prasowała* tonę małych ubranek. Wczoraj, po 3 dniach, udało mi się wreszcie skończyć! Teraz jeszcze ten nieszczęsny wózek, pieluchy i będziemy gotowi. I wiecie co - już nie mogę się doczekać, kiedy zobaczę tego małego człowieka, który właśnie niemiłosiernie wierci się w mym brzuchu.

* żeby było jasne - NIENAWIDZĘ PRASOWAĆ

26 komentarzy:

  1. Ja też nienawidzę prasować!
    Domyślam się że nie możesz się doczekać :) Ściskam!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej, ja zrobiłam, to 1 raz (prasowanie nie pranie hehe) przed urodzeniem Ignacego, potem nie było już czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to jakieś pocieszenie! w takim razie przyjmuję teorię, że jedno prasowane starcza, aż do wyrośnięcia z ubranek ;)

      Usuń
  3. a mi w ogóle umknęło, że trzeba wyprasować ;)a jakie fajne pajace prasujesz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fajne pajace od fajnej ciotki !!!

      Usuń
  4. no kochana... to ja chętnie zapraszam do siebie na prasowanie :D
    jak już tak dajesz czasu to trzeba iść z flouuuu ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. hihi rzeczywiście jak prasowalnio-suszarnia ;) póki co tego nie robię, mąż sobie sam prasuje ja też :P

    pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie też tak jest, że każdy sobie - ale ciuchy malucha spadły na mnie :)

      Usuń
  6. Piękne zdjęcia, świetny klimat, no i Ty tak kwitnąco wyglądasz :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czyli już przygotowani jesteście na przyjście maluszka.
    Przepiękne ciuszki jak widzę na niego już czekają :)

    OdpowiedzUsuń
  8. hehe, dokładnie to samo u mnie. mam nadzieję, że dziś zakończę maraton.
    pozdrawiam,
    Daria

    OdpowiedzUsuń
  9. ja robię to nadal - znaczy się prasuje wszystko - a Julka ma już 3 lata - taka schiza

    OdpowiedzUsuń
  10. Cieszę się, że dobry nastrój powrócił :D

    Z tym prasowaniem to niech "para będzie z Tobą";) A tak na serio to na razie to za Tobą, a potem każdy odwiedzający będzie miał swoje pięć minut z żelazkiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra sugestia - trzeba wykorzystać gości!!!

      Usuń
  11. Szacun! Przede mną wkrótce podobne klimaty. Again...
    ach!

    OdpowiedzUsuń
  12. szacuneczek!
    ja na prasowanie zawsze kogoś zapraszałam :) dobrze wychodziło :)

    OdpowiedzUsuń
  13. To ja się muszę ładnie wykręcić bo prasuję tylko i wyłącznie, gdy planuję wyjście i nie mam co na siebie, co na męża, co na dziecko włożyć. Tłumaczę sobie to tak, że w szafie, na wieszaku i tak się wymnie, więc po co będę prasować razy dwa ! Podziwiam za upór i chęć działania :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja robię tak samo - ciuszki dla naszego potomka to był wyjątek. Nasze zawsze leżą wymiętolone w szafie i zazwyczaj prasujemy je, jak taksówka czeka już na dole :)

      Usuń
  14. Ja tez dzisiaj prasowalam, na stojaco :) A plusem prania przy takich temperaturach jest, ze schnie w mig :) Moge zapytac kiedy (mniej wiecej) sie Malenstwa spodziewacie?

    OdpowiedzUsuń
  15. Ach ja też nie lubię prasować bleee ! Niestety albo nawet stety, gdy przygotowywałam wyprawkę dla Amelki to jakoś tak mi się to raźniej robiło kiedy tylko pomyślalam, ze to dla tej malej brzuszkowej wiercipietki ! :)
    Fajnie tu u Ciebie i bede zagladac :) kiedy termin?
    www.krainapaozji.blogspot.fr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Termin na 25 września. Cieszę się, że Ci się tu podoba. Pozdrawiam :)

      Usuń
  16. Otwierasz sklep? :D
    Na brak ubranek to młody nie będzie mógł narzekać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz co w tym najlepsze? Wszystko dostałam w spadku lub prezencie :)

      Usuń