poniedziałek, 15 września 2014

Noc bez Wita

To była pierwsza noc bez syna. Bardzo długa noc. Szczególnie dla mnie jako mamy. Rodzice mieli wychodne. Zaliczyli parapetówkę i po północy wrócili do domu. Powinnam cieszyć się chwilą i szaleć do białego rana, zamiast tego po powrocie leżałam w łóżku i zastanawiałam się co u mojej dzidzi. Jak się ma i czy nie tęskni. Oczywiście babcia z dziadkiem poradzili sobie doskonale bez dwóch zdań, a Wit przywitał mnie z uśmiechem na twarzy. Ta noc była trudna, ale chyba przede wszystkim dla mnie. Psychika matki rządzi się zupełnie innymi prawami niż normalnego człowieka. Jest pełna sprzeczności i absurdów. Tak cieszyłam się na ten wieczór. Tak pragnęłam odpocząć od syna i w końcu się wyspać. Ale serce podpowiadało inaczej. W niedzielę obudziłam się o 6 rano i byłam gotowa by jechać na spotkanie z młodym królewiczem. No cóż może następnym razem będzie mi łatwiej...






1 komentarz:

  1. Taaak, próbuję mężowi tłumaczyć, że "psychika matki rządzi się innymi prawami"... Nie rozumie. Nie kuma, czemu nie umiem spać, jak Linka kwęka, dlaczego adrenalina budzi mnie jak tylko piśnie.
    Z czasem się nauczysz od niego odpoczywać - on ma dopiero rok! Daj sobie czas.

    A na marginesie - to oburzające, żeby FACET miał takie rzęsy ;)

    OdpowiedzUsuń