PhotobucketPhotobucketPhotobucketPhotobucketPhotobucket

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą syn. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą syn. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 września 2014

Noc bez Wita

To była pierwsza noc bez syna. Bardzo długa noc. Szczególnie dla mnie jako mamy. Rodzice mieli wychodne. Zaliczyli parapetówkę i po północy wrócili do domu. Powinnam cieszyć się chwilą i szaleć do białego rana, zamiast tego po powrocie leżałam w łóżku i zastanawiałam się co u mojej dzidzi. Jak się ma i czy nie tęskni. Oczywiście babcia z dziadkiem poradzili sobie doskonale bez dwóch zdań, a Wit przywitał mnie z uśmiechem na twarzy. Ta noc była trudna, ale chyba przede wszystkim dla mnie. Psychika matki rządzi się zupełnie innymi prawami niż normalnego człowieka. Jest pełna sprzeczności i absurdów. Tak cieszyłam się na ten wieczór. Tak pragnęłam odpocząć od syna i w końcu się wyspać. Ale serce podpowiadało inaczej. W niedzielę obudziłam się o 6 rano i byłam gotowa by jechać na spotkanie z młodym królewiczem. No cóż może następnym razem będzie mi łatwiej...






niedziela, 14 września 2014

Tak było latem

Już tęsknię za wakacjami i upałem przez całą dobę. Co prawda dni są nadal słoneczne i ciepłe, ale czuć już jesień...

piątek, 15 sierpnia 2014

Wspomnienia

Sierpień 2013 kontra sierpień 2014. Pozdrawiamy weekendowo!


środa, 13 sierpnia 2014

Niania

Przyszedł ten czas kiedy niania zaczyna być niezbędna. Energia Wita nie pozwala mi na realną pracę w dzień, a wieczorem zwyczajnie nie mam siły zrobić nic konstruktywnego. Decyzja zapadła. Wit będzie zostawał z nianią na trochę, na parę godzin, tak bym mogła realizować swoje obowiązki zawodowe. Z tego tytułu jestem zestresowana jak nigdy dotąd. Nie wiem czy dam radę, czy nie stchórzę. Tak bardzo nie lubię się z nim rozstawać, choć z drugiej strony wiem, że aby nadal profesjonalnie wykonywać swoją pracę muszę się na to zdecydować. Boję się czy mój syn nie przestanie mnie kochać. Czy nie wyrządzę mu krzywdy i czy to dla niego niezbyt duży stres... Mam nadzieję, że niania spodoba się dzidziolowi i wszystko się ułoży. Trzymajcie za nas kciuki!


poniedziałek, 23 czerwca 2014

Dzień Ojca

Drogi Tato z Okazji Twojego Święta - pierwszego w życiu - Wszystkiego Najlepszego Składam Ci ja Twój Syn. Chciałem tylko powiedzieć, że jesteś Najwspanialszym Tatą na Świecie! Dziękuję, że jesteś. Dziękuję, że tak bardzo mnie kochasz. Wit


niedziela, 1 czerwca 2014

Czy te oczy mogą kłamać?


Z okazji dnia dziecka życzę Ci synku wszystkiego najlepszego. Jesteś tym co najwspanialsze spotkało mnie w życiu. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym być, istnieć i dalej przemijać bez Ciebie. Kocham Cię Witu!

piątek, 16 maja 2014

Syn

Ze względu, iż pomimo prawie 8 miesięcy wspólnego bytowania nadal jestem zakochana po uszy w moim synku, zamieszczam dużo zdjęć - jak zwykle nie jestem w stanie zrobić porządnej selekcji. Pomijam fakt, że gdy Wit śpi ja zamiast zapomnieć o matkowaniu, oglądam jego zdjęcia :)

Letni Spacer

Pogoda sprzyja spacerom i robieniu wszystkiego na powietrzu. Jakoś jestem spokojniejsza wiedząc, że mogę zmienić pieluchę na trawie czy nakarmić w terenie. Nie śpieszę się do domu, bo wiem że temperatura pozwala na pełną obsługę Wita gdziekolwiek jesteśmy. Zimo nie wracaj!


piątek, 9 maja 2014

Leniwe Poranki

Kocham czas kiedy jesteśmy razem i bez pośpiechu możemy otwierać oczy, przeciągać się, uśmiechać, jeść w łóżku, znów spać, pić kawę z pianką i nie zmieniać piżamy do południa. Ach na szczęście weekend już jutro!



piątek, 14 marca 2014

Bidulek

Nie mam weny do pisania. Zostawiłam dziś synka wieczorem. Poszłam dobrze się bawić, a on cierpiał i za mną tęsknił. Płakał długo i głośno, chciał się przytulić, a mnie nie było. Źle się z tym czuję. Bez odbioru. Idę patrzyć jak mój królewicz śpi...

środa, 5 marca 2014

sobota, 1 marca 2014

To nie maskotka!

Do wszystkich, którzy albo nie rozumieją albo udają, że nie rozumieją. Moja dziecko to nie maskotka. Jest kochany, cudowny i wyrozumiały, ale jego cierpliwość ma swoje granice. Jest małym człowiekiem. Żyje na tym świecie zaledwie 5 miesięcy i ma ograniczoną przyswajalność bodźców. Mój syn jest delikatny i wrażliwy. Zatem nie lubi przekładania z rąk do rąk co pięć minut, krzyku, zaczepiania podczas karmienia. Usilnych prób: "Do mnie się na pewno uśmiechnie" i robienia tych wszystkich dziwnych min, łapania za rączki, nóżki i brzuszek czy ciągłego gugania. Jak mu jest źle to się nie uśmiechnie i koniec. Jak ma dość wszystkich dookoła to chce bym go zabrała tam gdzie jest cicho i spokojnie, a nie wystawiała go na starcie z kolejnymi bodźcami. To chyba łatwe do przyswojenia, prawda? Ja matka mojego dziecka proszę tylko o uszanowanie woli małej istoty, która sama nie powie, że trochę za dużo się dzieje i nie pójdzie tam gdzie chce być. Zatem póki co moim obowiązkiem jest chronić go przed tym czego nie lubi. Więc wybaczcie mój ton, ale Wit i jego samopoczucie jest dla mnie najważniejsze...

poniedziałek, 24 lutego 2014

Witulina vel Pimpuś Sadełko

Z każdym dniem coraz więcej jest fałdek i fałdeczek na ciele mojego młodego mężczyzny. Buzia okrąglutka jak księżyc w pełni wita mnie codziennie rano promiennym bezzębnym uśmiechem. Mój Pulpi!


niedziela, 23 lutego 2014

W.yjątkowo I.nspirujący T.owarzysz

Nie mam wątpliwości, że ten chłopiec na zdjęciach poniżej to najwspanialsza, najcudowniejsza, najukochańsza i najpiękniejsza istota na Ziemi. Za każdym razem kiedy się na niego patrzę rozpływam się i wzruszam. To niesamowite uczucie być mamą. Tak się tego obawiałam. Zmiana życia. Zmiana wszystkiego co było uporządkowane. Zmiana, która była najlepszym co mnie spotkało...

Kocham Cię Synku!


Sobota to dobry dzień!

Sobota to czas spacerów, odpoczynku i leniuchowania. To też czas kiedy mój mężczyzna ma szansę się zrehabilitować i dać mi trochę odetchnąć. Znów mu się udało wkupić w moje łaski :)

Lubię ten czas - staję się łagodniejsza, zadowolona i szczęśliwa. Za każdym razem widzę, jak takie chwile są mi potrzebne. Jak ładują się moje akumulatory i zwiększa motywacja do działania. Niestety zmarszczki nie wchłaniają się nawet pod wpływem wielogodzinnego dotlenienia. Ach chyba czas na krem przeciwzmarszczkowy :p



czwartek, 16 stycznia 2014

Intelektualista

czyli czytam sobie sam...



niedziela, 12 stycznia 2014

Czy jestem dobrą mamą?

To pytanie huczy w mojej głowie. Staram się bowiem robić wszystko by mój synek był szczęśliwy, ale część z moich poczynań spotyka się z krytyką. I tu pojawia się wątpliwość. Czy może na pewno wiem co dla małego jest dobre? A może jednak się mylę. I wtedy się zaczyna. Postanawiam zastosować się do rad życzliwych. Zazwyczaj taka decyzja kończy się nerwicą zarówno u mnie jak i u Witka. Bo on nie lubi zmian i testowania. Ba, nie jest przecież królikiem doświadczalnym. Zatem wracam do tego co sprawdzone i dla nas dobre. Choć często społecznie negowane. Trochę się boję, choć uwielbiam rodzicielstwo bliskości, że później wyjdzie mi ono bokiem. Póki co syn śpi z nami, bo budzi się za każdym razem kiedy próbujemy przełożyć go do łóżeczka - czy to znaczy, że będzie z nami spał do 5 roku życia? Pewnie tak - i szczerze trochę mnie to przeraża. Ale teraz ważne jest to bym ja też choć trochę w nocy pospała. Mama wyspana bowiem to mama szczęśliwa i silniejsza by dać z siebie wszystko w ciągu dnia. Jest jeszcze wiele elementów wychowywania, których nie jestem pewna i czuję, że działam trochę po omacku, że sprawdzam co młodemu pasuje. Ale zawsze chcę tylko jak najlepiej dla niego. Jest moim oczkiem w głowie, kocham go miłością bezwarunkową i mogłabym oddać, za jego dobre samopoczucie, wszystko. Dysonans jednak pozostaje - co z tego co robię jest dla niego dobre, a co raczej jest tylko dobre/wygodne dla mnie...


P.S. Nie mogę się doczekać kiedy synek powie: "Kocham Cię Mamo". Bo powie prawda?

czwartek, 5 grudnia 2013

MINI RODINI LOVE

Jestem w takim momencie uwielbienia dla mojego syna, że chciałabym kupić mu wszystko co tylko wpadnie mi w oko. A jest tego co nie miara. Na szczęście wygrywa zdrowy rozsądek. Tak sobie myślę, że przecież zaraz Witek z tego wyrośnie. Zatem tylko sobie oglądam. No prawie zawsze tylko oglądam ;) Czasami zmięknę, ale najczęściej czekam po prostu na wyprzedaże. Tak jest z Mini Rodini - marką, którą kocham bezwarunkowo. Ceny szaleńcze, ale ubranka piękne. Podoba mi się prawie wszystko. Mikołaju, Mikołaju ...


środa, 4 grudnia 2013

Co działa na mojego syna.

Mój syn czasami się złości. Czasami płacze, a ja razem z nim, bo nie wiem jak mu pomóc. Jest jednak kilka sposobów, oprócz karmienia piersią, by go uspokoić.


1. Dźwięk suszarki + ciepłe powietrze skierowane na brzuszek łącznie z masażami.
2. Śpiewanie piosenek, w sumie obojętnie jakich - liczy sie ilość powtórek.
3. Bujanie na rękach najlepiej połączone ze śpiewaniem piosenek.
4. Jazda samochodem - podkreślam jazda, a nie stanie na czerwonym. Oj tego synek nie lubi.
5. Wszelakie karuzelki, pozytywki, projektory z muzyką. Wszystko to co wydaje dźwięki działa na Wita kojąco.
6. Wieczorne kąpiele - pełen  relaks. Masaż po kąpieli i balsamowanie również wskazane. Tak w ogóle to balsamowanie ciałka jest fajne o każdej porze dnia i nocy. Pokusiłabym się o stwierdzenie, że mój syn to chyba kocha domowe zabiegi pielęgnacyjne.
7. Spacery w wózku - 3-godzinny odlot gwarantowany.
8. Noszenie w chuście - Witulina się uspokaja, a ja posiadając dwie wolne ręce odczuwam wielką swobodę i mogę wszystko. Odkurzam, pracuję, albo idę na spacer z psem - żadna droga nam nie straszna!

Zapewne to tylko garstka sposobów jakie zdążyłam odkryć. Pewnie jeszcze masa nowości przede mną! Co działa u Was? Chętnie wypróbujemy :)

wtorek, 3 grudnia 2013

Chwała Babciom i Dziadkom

Instytucja Dziadek i Babcia to naprawdę najlepsze co powstało na tym świecie. Dlatego też piszę post na ich cześć. Wielbię, całuję i ściskam wirtualnie babcię Kasię i babcię Bożenkę oraz równie mocno dziadka Jurka i dziadka Stasia. I z każdym dniem twierdzę, że ich święto powinno być częściej niż raz w roku, no i może o jakiejś przyjemniejszej porze niż środek zimy. Tak by można zrobić piknik na ich cześć i śpiewać chwalebne piosenki, nawet może nosić na rękach, głośno wiwatując!!!


Sama jestem raczej typem mamy, która nie chce się wyręczać bliskimi - bo to przecież moje dziecko, na które świadomie się zdecydowałam wraz z nieprzespanymi nocami i bujaniem na rękach (mimo że ramiona drętwieją). Ale od czasu do czasu bez nich nie dałabym rady. Dzięki ich pomocy ładuję akumulatory, wyciszam swoją narastającą frustrację. Już po godzinie bez Witka jestem jak nowo narodzona. I stęskniona za synkiem tak mocno, że znów mi się chce, że znów mogę. Ot pewnie niektórzy powiedzą wyrodna matka - trudno niech sobie mówią!!!. Ja bez owijania przyznaję się, że pomimo bezwarunkowej miłości do synka, czasami mam dość. I wtedy jakby moi kochani bliscy to wyczuwają. Bezinteresownie dzwonią i sami proponują swoją pomoc. Zabierają małego na spacer, albo zapraszają nas na obiad, podczas którego ani razu nie trzymam swego dziecka na rękach, nie przewijam, itd. Po prostu jestem obok i z uśmiechem się przyglądam. Są naprawdę kochani!!! A dziś to nawet poszłam do fryzjera, podczas gdy Witulina spał w najlepsze na spacerze z babcią. I o dziwo śpi nadal w gondoli postawionej w sypialni!


Nie wiem co w tym jest, ale babcie i dziadkowie działają na małego kojąco. Przy nich jest zadowolony i osiąga stan całkowitego błogostanu :)

Dziękuję, że jesteście!!!