środa, 21 sierpnia 2013

I LOVE MY DOG

Pies = członek rodziny. Moją Lulę kocham, troszczę się o nią i jest dla mnie kimś ważnym. Dlatego tak ciężko jest mi sobie wyobrazić sytuację, że kobiety w ciąży lub tuż po urodzeniu dziecka oddają swoje pupile. Jedynym powodem takiej decyzji, jaki mam w głowie - oczywiście według moich subiektywnych odczuć - to agresja psa wobec dziecka. Jednak na początek i tak poprosiłabym o pomoc psiego behawiorystę, zanim zdecydowałabym się na oddanie psa. Dlaczego? Ponieważ mój pies, jest elementem naszej układanki - bez niego czułabym, że moja rodzina jest niepełna. A jak jest u Was? Macie swoje pupile - koty/psy? Musiałyście/chciałyście oddać swoje zwierzęta?






20 komentarzy:

  1. mamy kota :) nawet przez myśl mi nie przeszło, że mogłabym się go pozbywać "z okazji ciąży", ale znam takich, co jak tylko widzą dwie kreski mówią, że trzeba coś zrobić z czworonogiem. znam i nie lubię :/ zanim wróciłam ze szpitala z zawiniątkiem - poczytałam, jak najlepiej przygotować takie spotkanie i wszystko wyszło dobrze. przyjaźń trwa już ponad trzy lata i ma różne odcienie, wiadomo. kot Tramaluch musiał nauczyć się, że w przypadku Ewki obowiązują specjalne zasady, a Ewka wciąż uczy się szacunku dla zwierząt. bardzo lubię domy, w których mieszka zwierzak :)

    OdpowiedzUsuń
  2. jakie klimatyczne zdjęcia :)
    u nas psich/kocich pociech brak.

    OdpowiedzUsuń
  3. Taaa, znajoma pani weterynarz mówi, że to niestety nagminne: przychodzi do gabinetu cwaniaczek i żąda uśpienia psa, bo żona w ciąży. albo kota - no bo przecież toksoplazmoza! (wg słów tej samej pani wet, aby złapać toxo od kota, należy przez kilka lat żywić się zawartością kuwety...). Niestety, to buractwo i brak dojrzałości.
    A że się da - mam koleżankę w stajni: dwa psy, koń i teraz miesięczne dziecko. Całą gromadą idą do stajni 7km w jedną stronę (normalnie biegają, ale teraz koleżanka po cesarce póki co chodzi), mąż jeździ, ona niańczy i prowadzi mężowi jazdę. wszystko się da.
    U nas też psie dziecko, ku złości mojej teściowej zwane córką - nie wyobrażam sobie oddawać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie jak człowiek odpowiedzialny to zdaje sobie sprawę, że kiedyś może pojawi się dziecko i albo bierze psa/kota albo nie.

      Zarazić toksoplazmozą można się na wiele sposobów, nie tylko przez koty.Oto kilka wskazówek jakich udzielił Nam wet jak wybraliśmy się z Naszymi kotami na badanie:
      1. KUWETA - lepiej, aby kobieta ciężarna nie sprzątała kuwety, aby nie mieć styczności z kocimi odchodami, ale jeśli musi to zrobić(bo zapach dopiero co zrobionej "2" jest nie do wytrzymania) niech robi to w jednorazowych rękawiczkach i umyje po tym ręce; tak naprawdę trzeba by było nie sprzątać kocich odchodów bardzo długo i bawić się nimi(żart weterynarza, aby uspokoić mnie w tamtym momencie), aby zarazić się.

      2. KOT - po każdej zabawie z kotem należy myć ręcę, ale to nic nowego zawsze tak się robi;

      3. KOT WYCHODZĄCY - jeśli kot nie je surowego mięsa(upolowanego lub tego, które my mu damy) oraz nie wychodzi na dwór(czyli nie może polować na gryzonie, które mogą być nosicielami) to ryzyko zakażenia maleje;

      4. SUROWE MIĘSO - kobieta ciężarna nie powinna przygotowywać surowego mięsa gołymi rękami lub jeśli chce przygotować obiad powinna robić to w jednorazowych rękawiczkach - UWAGA: jeśli dotykało się surowego mięsa po czym dotknęło się gałki ocznej również można się zarazić toksoplazmozą choć nie oznacza to, że każde mięso jest zakażone;

      5. BADANIE KOTA -
      A) można wykonać badanie kału, ale może być ono niemiarodajne, ponieważ oocysty występują okresowo i można akurat trafić na czas kiedy ich nie będzie,

      B) badanie krwi - najszybsze, ale kot musi być na czczo;

      Także czytajmy, czytajmy i powtarzajmy prawdziwe info, a nie stereotypy :)

      Usuń
  4. Dla mnie również pies jest członkiem rodziny, śmieję się, że stanowimy taki model rodziny 2+1 w nowoczesnym wydaniu, bo 1 to nasz pies. Nie wyobrażam sobie co by się musiało dziać, abym psa oddała. Nie mogłabym tego zrobić ani jemu (a raczej jej) ani nam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dokładnie tak jak u nas, my to nazywamy 2+pies :)

      Usuń
  5. a ja mam kota i też jestem w ciąży, i już rozmyślam co zrobimy kiedy kociak zareaguje agresywnie, popadnie w depresję bo i takie przypadki się zdarzają lub jeszcze coś się innego przydarzy. Mam nadzieję, że nas to ominie, jednak lepiej być przygotowanym na wszystko, dlatego szperam po internecie, przeglądam fora, bo nasz Czarek to element bez którego nie ma nas:)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co widzę u Nas (2 koty, z czego młodszy pojawił się tuż przed odkryciem, że jestem w ciąży) to dobrze zmienić/zmniejszyć lub utrzymać rytuały jakie ma się z kotem, bo potem może doznać nagle szoku, że to nie on jest teraz "pępkiem świata" ;)
      A jeśli chodzi o pojawienie się Noworodka w domu to Kotka udawała, że nie widzi Linki leżącej obok mnie,a Kocurek był ciekawski i pozwalałam mu na obwąchiwanie Córki :) Nie były agresywne wobec Małej.
      Zatem wszystko zależy od Was :)

      Usuń
  6. A ja może trochę obok tematu;) Jak ja żałuję, że przeżyłam dziewięć ciążowych miesięcy bez koszulki w poziome pasy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba w ogóle ciężarne jakoś lubują te poziome pasy, bo Ja większość ciążowych bluzek miałach takich :)

      Usuń
  7. Ja mam 2 koty i psa, ale jestem pewna, że pojawienie się dziecka nie miałoby wpływu na moją kudłatą gromadkę. Rodzina musi być pełna, bez zwierząt dom jest pusty ;P

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękna sesja! Ja mam też dość sporego psa i powiem Ci , że dziecko wychowuje się przy psim przyjacielu rewelacyjnie i nabiera odporności! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Zaczytuję się Tobą od jakiegoś czasu. Dobrze "z Tobą" spędza mi się wieczory. Moja sunia była ze mną przez 13 lat. Odeszła, gdy Zu miała półtora roczku. Brakuje nam jej bardzo. Pierwsze słowa małej, to " nie ma nie ma nie ma", gdy zauważyła brak Pluszatej...

    OdpowiedzUsuń
  10. U nas było 2+kot, teraz jest 3+kot i póki co się to nie zmieni. Nie wyobrażam sobie oddać kociska bo małe dziecko. Zarówno kot jak i dziecko muszą się przyzwyczaić do tej sytuacji. Agresji nie ma ze strony kota i się martwić nie muszę tym tematem całe szczęście.

    Oddawanie lub o zgrozo usypianie zwierzaka bo ciąża lub małe dziecko bez wyraźnego powodu np. agresji jest dla mnie totalnie nieodpowiedzialne.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja też nie rozumiem jak można oddać psa tylko dlatego, że będzie się miało dziecko. Nigdy bym mojej Dzianki nie oddała mimo, że teraz gdy pojawił się nowy członek rodziny - jest trochę kłopotliwa.

    A w ogóle zazdroszczę Ci, że tak ślicznie i kwitnąco wyglądasz w ciąży.

    OdpowiedzUsuń
  12. A u mnie jest 2+pies...i chyba lada dzień będzie 2+pies+kot :) Życie bez zwierza jest życiem straconym. W porywach żyliśmy z 3 psami i 9 kotami. Da się ogarnąć taką ferajnę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ależ tu u Ciebie piękne zdjęcia!!! I piękna mama :) Bardzo mi miło poznać!

    OdpowiedzUsuń
  14. O kilku miesięcy jestem dumną posiadaczką dwóch przepięknych szczeniąt- mieszańców, pochodzących z rożnych miotów i za nic w świecie bym ich nie oddała. Również uważam ich za członków rodziny i znam mnóstwo kobiet, które będąc w ciąży pogodziły relacje pies- małe dziecko. Absolutnie nie trzeba psów oddawać, to jakiś chory mit. Kiedy zajdę w ciążę uczynię wszystko, żeby psy pozostały w rodzinie, nawet przy maleńkim dziecku:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wow dziewczyny, ile komentarzy - same miłośniczki czworonogów :) Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  16. U nas rządzą 2 rude kotki i roczne już dziecko ;)
    Szał ciał mamy w domu, ale nie wyobrażam sobie, że mogłoby być inaczej! Uwielbiam relacje jakie powstają między Córką a kotami.

    OdpowiedzUsuń