niedziela, 12 stycznia 2014

Czy jestem dobrą mamą?

To pytanie huczy w mojej głowie. Staram się bowiem robić wszystko by mój synek był szczęśliwy, ale część z moich poczynań spotyka się z krytyką. I tu pojawia się wątpliwość. Czy może na pewno wiem co dla małego jest dobre? A może jednak się mylę. I wtedy się zaczyna. Postanawiam zastosować się do rad życzliwych. Zazwyczaj taka decyzja kończy się nerwicą zarówno u mnie jak i u Witka. Bo on nie lubi zmian i testowania. Ba, nie jest przecież królikiem doświadczalnym. Zatem wracam do tego co sprawdzone i dla nas dobre. Choć często społecznie negowane. Trochę się boję, choć uwielbiam rodzicielstwo bliskości, że później wyjdzie mi ono bokiem. Póki co syn śpi z nami, bo budzi się za każdym razem kiedy próbujemy przełożyć go do łóżeczka - czy to znaczy, że będzie z nami spał do 5 roku życia? Pewnie tak - i szczerze trochę mnie to przeraża. Ale teraz ważne jest to bym ja też choć trochę w nocy pospała. Mama wyspana bowiem to mama szczęśliwa i silniejsza by dać z siebie wszystko w ciągu dnia. Jest jeszcze wiele elementów wychowywania, których nie jestem pewna i czuję, że działam trochę po omacku, że sprawdzam co młodemu pasuje. Ale zawsze chcę tylko jak najlepiej dla niego. Jest moim oczkiem w głowie, kocham go miłością bezwarunkową i mogłabym oddać, za jego dobre samopoczucie, wszystko. Dysonans jednak pozostaje - co z tego co robię jest dla niego dobre, a co raczej jest tylko dobre/wygodne dla mnie...


P.S. Nie mogę się doczekać kiedy synek powie: "Kocham Cię Mamo". Bo powie prawda?

16 komentarzy:

  1. Powie! I to niebawem! Przy podobnej dawce miłości ja usłyszałam to gdy Matylda skończyła 14 miesięcy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super!!! Zazdroszczę Ci i już nie mogę się doczekać :)

      Usuń
  2. Ani się obejrzysz a powie:) Mysle że z dziećmi trzeba trochę po omacku i instynktownie. Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja wiem, że jesteś najlepsza dla Witka i że instynktownie robisz wszystko najlepiej - pewnie jeszcze się siebie uczycie, ale wydaje mi sie, że z każdym dniem będziesz pewniejsza <3

    OdpowiedzUsuń
  4. powie i to szybciej niż myślisz ;)

    Moja Kornelia mówi od niedawna, a ma dopiero 17 miesięcy! :))))
    nie ma piękniejszych słów dla matki <3

    OdpowiedzUsuń
  5. ina spała z nami, a teraz pol nocy, od 19 do 1 spi sama w łózeczku, a potem wedruje do nas ;)) takze spokojnie;))) wszystko w swoim czasie, bez nerwów ;))

    OdpowiedzUsuń
  6. Zu spała z nami do 9 m-ca życia. Później koło 3 nad ranem lądowała u nas. Teraz jej przeszkadzamy i woli spać u siebie. Serce dobrze podpowiada Mamom. Do mnie dotarło to po roku bycia mamą. Wtedy nastąpił luz i pełna radość z macierzyństwa. Trzymamy za Was kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nasz Ksaw też śpi do północy sam a potem ze mną. Też wiele rad słyszę i też czasem kminię "może ten ktoś ma rację a ja robię źle, krzywdę? " ale i tak działam instynktownie i robię po swojemu. Dzięki temu mój synek 8 miesięczny chodzi po domu śmiejąc się do siebie, rano budząc mnie z uśmiechem na buzi i gryząc w nos i jest cudownie szczęśliwy a to dla mnie wyznacznik tego czy dobrze robię. Myślę też sobie że w wychowaniu nie da się nie popełnić żadnego błędu. Jak w życiu i każdej dziedzinie. Trzeba tylko mieć dystans jako taki żeby nie zwariować ;) pozdrawiam.

    Naszksawery.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Przy obecnym buncie naszego dwulatka to pytanie brzmi w mojej głowie niezwykle często. Teraz widzę jakie to trudne kiedy mały złości się, krzyczy, bije i niszczy wszystko co go otacza w chwili złości być dobrą, cierpliwą, nie krzyczącą i nie sfrustrowaną matką :( Na początku są jakieś zasady i człowiek się cieszy że jest ok, a później dziecko nabiera świadomości a zasady niczym bańki mydlane pryskają szybciej niż sądzimy. Nasz synek spał w swoim łóżeczku do 1, 5 roku a teraz już prawie rok spi z nami całe noce, jedni to krytykują inni nie, wysypiać się jest średnio ale my lubimy tę naszą bliskość, on też uwielbia kiedy zasypiamy i łapie nasze ręce byśmy sę trzymali i dumnie mówi "cy" ( trzy złączone rączki - jego w naszych) - bezcenne :) Niedługo pewnie dołączy do nas jego 9 miesięczny młodszy braciszek i tak będziemy spać we czwórkę :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Słuchaj siebie i swojej intuicji. To jest Twoje dziecko i ty jesteś za nie odpowiedzialna a nie inni. Przy pierwszym dziecku też chciałam wprowadzać model książkowy - zero noszenia, zero spania z rodzicami itp itd - nie wyszło to nam na dobre, po kilku miesiącach skapitulowałam i się polepszyło. Wprawdzie przychodził do nas w nocy do 5 roku życia, ale przynajmniej się wysypiałam i mogłam czuć jego zapach i bliskość. Ten czas już nigdy nie wróci. .Przy drugim w ogóle się nie zastanawiałam, podążałam za jego potrzebami i pierwsze miesiące minęły nam właściwie bezstresowo i nie kojarzę, żebym była tak zmęczoną jak przy pierwszym.. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja słuchałam swojej intuicji od samego początku, zawsze jak posłuchałam czyjejś rady to tylko żałowałam ;)

    Linka przeszła od samodzielnego spania na początku(bałam się spać z taką małą kruszynką), po spanie pół nocy w swoim łóżeczku, a pół z Nami(było to mega wygodne przy nocnym karmieniu), a teraz śpi sama. Wszystko wyszło naturalnie - każdy etap miał swój urok i każde z Nas było gotowe na kolejny krok :)

    A tu coś do obejrzenia - czasem widzimy tylko to co źle robimy, a dzieciaki i tak wiedzą swoje!:D

    http://www.upworthy.com/these-kids-finally-say-what-they-really-think-about-mom-and-her-reaction-priceless-9

    OdpowiedzUsuń
  11. Niestety to chyba dylemat każdej mamy. Każda z nas, wiadomo, chce jak najlepiej dla swojego maluszka. I jak robimy cos instynktownie, a ktoś bliski (mama, teściowa czy siostra) podpowiada (też w dobrej wierze) nam coś innego to przyjmujemy, że to bardziej doświadczona osoba, że na pewno wie lepiej.

    Ale niestety nie zawsze tak jest. Zazwyczaj właśnie wychodzi przeciwnie. Ja już się nauczyłam żyć z ciągłą krytyką, chociaż zdarzają się dni, że naprawdę mnie to przytłacza i mam wątpliwości czy dobrze robię.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ludzie serio za bardzo właża z butami w życie innych, a już w rodzicielstwo innych z wyjatkowym upodobaniem...
    Olać i robić swoje - tyle udało mi się wymyślić przez 3 lata od wydania na świat dobra wspólnego, jakim jest dziecko ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kubuś śpi z nami już 1,5 roku. Zuzia spała do 2 lat. Kiedy skończyła dwa latka zrobiliśmy jej uroczyste przeniesienie do swojego łózka. Sama je wybierała, dekorowała, to byłą świetna zabawa. Kiedy tak na nią patrzę to wiem ze rodzicielstwo bliskości, to coś najlepszego co mozna dać dziecku. pozdrawiam serdecznie i też czekam na słowo "kocham" z ust mojego synka.

    OdpowiedzUsuń
  14. To ja się wyłamię;) Moja córa (4,5 miesiąca) śpi od początku sama w swoim łóżeczku. Tak z mężem planowaliśmy i tego się trzymamy i jest nam wszystkim z tym dobrze. Wcale nie oznacza to, że nie ma bliskości, czułości itp - ma jej każdego dnia mnóstwo, jest kochana, całowana, przytulana itd. Generalnie trzeba być asertywnym i nie dać się wciągnąć w "dobre rady" wszystkich wokół. Oczywiście czasem warto posłuchać innych bo nikt nie jest idealny, jednak nie bójmy się ufać swoim decyzjom jeśli jest nam z tym dobrze. Co innego jeśli coś nam nie pasuje, ale i tak tkwimy w tym i tu nawiązując do wspólnego spania - jeśli para narzeka na brak prywatności, a od początku śpi z dzieckiem to niech nie marudzi. Coś za coś:)

    OdpowiedzUsuń