piątek, 21 lutego 2014

Samotna Matka

Tak właśnie się czuję. Nie mam oparcia w moim mężczyźnie. Niestety znudziło mi się wychwalanie go pod niebiosa, bo ta taktyka nie działa. Na pewno nie wiem w 100% i nie rozumiem jak czują się samotne mamy. Jedynie mogę sobie to wyobrazić. Jest ciężko. Najgorsze jest to, że ta druga osoba niby jest. Niby fizycznie przemyka gdzieś obok. Ale nie czujesz, że jest, że chce Ci pomóc, a przede wszystkim zrozumieć.

Mam dość bycia wyrozumiałą dla ciężko pracującego partnera, który wraca z pracy o 4 nad ranem. Mam mu zapewnić komfort, ciszę, dać święty spokój i wsparcie. Na dodatek się uśmiechać i nie mieć żadnych pretensji, bo to przecież on przynosi pieniądze do domu. Szlag mnie trafia. Nie mam ochoty wcale się uśmiechać. Fajnie jakby docenił moje wysiłki. Jestem zmęczona i rozżalona. I pewnie będę żałowała, że się uzewnętrzniam, ale w końcu ten blog to mój pamiętnik.

Podsumowując. Tak poza tym jestem bardzo szczęśliwa. Coraz częściej mój syn daje mi do zrozumienia, że mnie kocha, że jestem mu potrzebna. Na razie świata poza mną nie widzi. I ten rozbrajający uśmiech z rana. Kocham Cię Witulina. Jesteś dla mnie najważniejszy!

W ramach afirmacji pozytywnych emocji zamieszczam odpowiednie zdjęcie. A wszystkim życzę miłego dnia!



6 komentarzy:

  1. Brzmi znajomo. U mnie też Mąż uważa że to On i tak najwięcej się wysila bo PRACUJE i przynosi pieniądze. Wraca i najlepiej jakby obiad stał już na stole, piwo nalane w kuflu a później TV i leżenie.. Czasem na prawdę ciężko takiemu przegadać :\

    OdpowiedzUsuń
  2. Eh facety:/ Ja wczoraj usłyszałam, że musi się przyzwyczaić, że znów jestem w domu i że mam odpoczywać i nabierać sił....

    OdpowiedzUsuń
  3. No cóż, taka chyba przywara gatunku męskiego, bo u mnie też brzmi znajomo.

    OdpowiedzUsuń
  4. :( Nie zawsze jest łatwo - to na pewno. Mój starszy synek ma 2,5 roku, młodszy za 1,5 miesiąca skończy rok. Wróciłam na dwa dni do pracy w tygodniu i mój mąż zostaje z chłopcami, dopiero teraz zobaczył w dużej mierze jak wygląda taki czas, jak dużo wysiłku, energii, cierpliwości potrzeba u jak czasem szybko brakuje. Pomaga mi i przy chłopcach robi wszystko, choć nie lubi chodzić z nimi sam na spacery. Też miałam lepsze i gorsze dni, w jakiejś części Cię rozumiem choć myślę, że z czasem to się zmieni, nie raz faceci bardziej angażują się w opiekę jak dziecko jest starsze i powiedzmy "bardziej kontaktowe". Ślę Ci gorąco moc pozytywnych myśli :) Piękne zdjęcie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodam, że nie uważam, że tak powinno być. Rodzice we dwoje powinni od maleńkiego robić przy dziecku te same czynnośći, być dla siebie wsparciem i partnerami. Nie usprawiedliwiam tego, że mężczyźni czasem się nie angażują tak bardzo jak kobiety na początku, ale myślę, że czasem biorąc dużo na siebie zwalniam ich z tego nieświadomie i wydaje mi się, że mocniej czują to, że są ojcami jak mogą z synem iść na spacer, pograć w piłkę itp, chyba tak są skonstruowani :)

      Usuń
  5. Oj rozumiem o czym mówisz! Ale najważniejsze to czasem zrobić sobie chwilę przerwy choć na godzinę ,a wtedy akumulatory ładują się na maksa i inaczej patrzymy na świat:)

    OdpowiedzUsuń